Na miejsce zadysponowano siedem jednostek straży pożarnej. Gdy strażacy przyjechali na miejsce, ogień ogarnął już cały budynek. Mówi młodszy brygadier Henryk Koźlewicz z chojnickiej straży pożarnej:
- Po dojeździe pierwszych zastępów na miejsce zdarzenia okazało się, że pali się budynek mieszkalny, który objęty był cały ogniem. Z informacji, którymi wtedy dysponowaliśmy okazało się, że może być w środku jedna osoba. Kiedy strażacy ugasili pożar i przystąpili do przeszukania tego spalonego budynku, znaleźli w środku zwęglone zwłoki kobiety, mieszkanki tego budynku.
Do spalonego drewnianego budynku nie były doprowadzone żadne media, mieszkające w nim małżeństwo oświetlało go przy pomocy świec i ogrzewało przy pomocy metalowej kozy. Straty oszacowano na około 10 tys. złotych.
W pożarze niegroźnie poparzony został mieszkający w domu mężczyzna, który próbował ratować żonę z płonącego budynku. Został opatrzony na miejscu, nie wyraził zgody na przewiezienie do szpitala.















