- Chcemy zwrócić uwagę na problem polskiej pielęgniarki. Zaczyna nas brakować, a nasze wynagrodzenie jest nieadekwatne do nałożonych na nas obowiązków i odpowiedzialności- twierdzą pielęgniarki i położne na Pomorzu. W akcję włączają się również pielęgniarki w naszym regionie.
- Mamy świadomość, że potrzeba zmian systemowych. Chcemy, by wicemarszałek Hanna Zych- Cisoń porozmawiała o naszych problemach z premier Ewą Kopacz, bo pielęgniarek zaczyna po prostu brakować - mówi Radiu Weekend przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w kościerskim szpitalu Alicja Sierzputowska:
- Należałoby przyjrzeć się temu, że pielęgniarstwo upada. Przyjrzeć się temu i wyciągnąć wnioski. Potrzebne są zmiany systemowe i stąd nasze protesty, stąd nasze głośne wołanie o to, żeby wreszcie ktoś się obudził. Nas po prostu nie ma! Średnia wieku wzrasta, wynagrodzenie, które otrzymujemy za tak ciężką pracę jest nieadekwatne do nałożonych na nas obowiązków i odpowiedzialności.
Pielęgniarki w kościerskim szpitalu zarabiają od 2,5 do 3,5 tys.zł brutto. Przedstawiciele placówki przyznają, że nie jest to wygórowana kwota. Pielęgniarkom chodzi o podwyżkę w wysokości 1,5 tys. zł.
- Płacimy tyle, ile możemy zapłacić. Przed nami jeszcze sporo wydatków, w tym 1 milion 400 tysięcy złotych kary z NFZ-u, którą szpital musi uregulować - tłumaczy prezes Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie Wiktor Hajdenrajch.
Partnerem do rozmów w sprawie podwyżek wynagrodzenia nie jest Urząd Marszałkowski, ale zarząd danego szpitala. Tak marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk komentuje manifestację zaplanowaną przez pomorskie pielęgniarki i położne.
- Paniom pielęgniarkom i położnym życzę, żeby zarabiały więcej, ale niech wezmą pod uwagę sytuację swojego zakładu pracy - mówi Radiu Weekend marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk:
- Albo go unicestwimy takimi żądaniami generując koszty w przypadku, gdyby zarząd takiego szpitala zgodził się na znaczące podniesienie pensji i wtedy będziemy tracić płynność, wejdą komornicy i po prostu nie będzie pieniędzy na wynagrodzenia.
Jak wyliczył Urząd Marszałkowski, spełnienie postulatu pielęgniarek w podległych mu szpitalach kosztowałoby około 77 mln zł rocznie. - Nie da się tego zrealizować - dodaje Mieczysław Struk.
Protest pomorskich pielęgniarek przed Urzędem Marszałkowskim w Gdańsku zaplanowano na 6 listopada.















