- Tak ostre wyroki to rzadkość nie tylko w naszym regionie, ale i w skali kraju - mówi Radiu Weekend prezes człuchowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami Karol Krasienkiewicz:
- Niewiele takich wyroków zapada bezwzględnego więzienia. Bardzo się cieszymy z tego powodu dlatego, że jest to jakiś sygnał dla społeczeństwa, że złe traktowanie zwierząt niesie za sobą jakieś konsekwencje. Z całą pewnością to złe traktowanie nie będzie popierane ani nie będzie przymykane oko na tego typu zachowania.
Przypomnijmy, jesienią ubiegłego roku wędkarz wyłowił z jeziora worek. W środku były zwłoki młodego psa i kamienie. Policjanci szybko ustalili jego właściciela, a po dochodzeniu w sprawie bestialskiego zabicia czworonoga zarzuty postawiono dwóm mężczyznom.
Jeden ze skazanych nie zgodził się z decyzją sądu i złożył odwołanie. Wyrok drugiego już się uprawomocnił.
W najbliższym czasie na wokandę w Człuchowie ma trafić kolejna sprawa o znęcanie się nad psem. Mieszkaniec jednej ze wsi pod Debrznem swojego potrąconego przez samochód czworonoga zostawił na pewną śmierć. Na szczęście dla zwierzaka, o sytuacji dowiedzieli się członkowie człuchowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
- Zabrałem psa właścicielowi. Był w stanie agonalnym - relacjonuje prezes towarzystwa Karol Krasienkiewicz:
- Pies po wypadku samochodowym ponad dwa tygodnie błąkał się po wsi, leżał gdzieś tam w jakichś obórkach. Gdy przyjechałem pies miał złamaną nogę tylną, złamany ogon, poturbowany generalnie cały, bardzo wychudzony, na grzbiecie kilkanaście dziur wygryzionych przez larwy much. W tych wszystkich dziurach setki tych larw zżerało po prostu tego psa żywcem.
Zabrany właścicielowi pies przeszedł 3 operacje i ma się już lepiej. Jego leczenie kosztowało do tej pory ponad 2 tysiące złotych. Te koszty będzie musiał ponieść właściciel.
Karol Krasienkiewicz złożył doniesienie do prokuratury. Jak mówi, ´na początku roku sprawa powinna trafić na wokandę´.















