- Nie było żadnych problemów z zebraniem podpisów. Nie mieliśmy żadnego interesu w fałszowaniu czegokolwiek - tak Jacek Kowalik z chojnickiego Sojuszu Lewicy Demokratycznej komentuje ujawnienie sfałszowanych podpisów pod listami poparcia dla kandydatów SLD na miejskich i powiatowych listach wyborczych.
- Nie słyszałem o takim sygnale, żeby były problemy z podpisami, poza tym tych podpisów był dosyć duży zapas i nie widzę żadnego interesu z naszej strony, żeby coś takiego robić, ale sytuacja zaistniała, oczywiście jest to bardzo nieprzyjemna sytuacja, trzeba po prostu to jak najszybciej wyjaśnić.
We wtorek (07.10) informowaliśmy o podejrzeniach urzędników chojnickiego ratusza co do oryginalności niektórych podpisów osób wspierających listę SLD Lewica Razem.Sprawa trafiła już do prokuratury, która zapowiedziała wszczęcie postępowania przygotowawczego. Mówi prokurator Stanisław Kaszubowski:
- Jest zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i jest ono uzasadnione zważywszy na to, że dołączono oświadczenia trzech osób, które stwierdziły, że na tych listach nie figurują ich podpisy. Jest to dostateczna podstawa do wszczęcia postępowania przygotowawczego.
Fałszowanie podpisów jest zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności, lub nawet do 5 lat więzienia.


