Zawiadomienie w tej sprawie skierował do kościerskiej prokuratury Urząd Gminy w Karsinie. Śledczy przesłuchali świadków oraz biegłego w celu ustalenia, czy fakt porzucenia martwych zwierząt na polu może spowodować zagrożenie szerzenia się zarazy zwierzęcej. Mówi Radiu Weekend zastępca prokuratora rejonowego w Kościerzynie Mariusz Duszyński:
- Nie zdołano pozyskać do badań szczątek tych zwierząt w związku z czym biegły przesłuchany w tej sprawie po zapoznaniu się z całym materiałem dowodowym stwierdził, że nie można wydać opinii, która by bądź potwierdziła, że to stanowiło zagrożenie, bądź wykluczyła to zagrożenie. W związku z tym to postępowanie w tej sprawie zostało umorzone wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego.
W toku postępowania nie udało się jednoznacznie stwierdzić skąd pochodziły zwierzęta i co dokładnie się z nimi stało. Tymczasem - decyzji o umorzeniu postępowania nie podzielają przedstawiciele gminy Karsin. Złożyli już zażalenie na decyzję kościerskiej prokuratury. Wraz z aktami sprawy przesłano ją do Sądu Okręgowego w Gdańsku w celu rozpoznania.
Zdaniem wójta gminy Karsin Romana Brunke z materiału dowodowego wyraźnie było widać kto zabiera martwe zwierzęta z pola:
- W świetle tych dowodów uważamy to jako samorząd za rzecz zadziwiającą, a jeżeli to umorzenie miałoby doprowadzić do tego, że te sprawy będą całkowicie bezkarne, to jak mamy myśleć o przyszłości, jeżeli chodzi o ekologię na terenie gminy Karsin, która przede wszystkim chce być gminą przyjazną dla środowiska i dla turystów.















