- Wójt obawia się, że dyrektor szkoły będzie jego kontrkandydatem w zbliżających się wyborach samorządowych - twierdzi starosta bytowski i zaprzecza, jakoby kiedykolwiek próbował szantażować wójta:
- Takie słowa nigdy nie padły. Padły takie słowa z mojej strony, że ja uważam całą sytuację za wyłącznie polityczną rozgrywkę. Jak starosta rozmawia z wójtem o wyborach i o kandydacie - czy to można uznać za szantaż? Ja bym to bardziej nazwał jakimś objawem demokracji, nie szantażu.
Przypomnijmy, wójt gminy Kołczygłowy odwołał dyrektora miejscowej szkoły. Argumentował to słabymi wynikami uczniów oraz faktem, że dyrektor pobierał wynagrodzenie w czasie pełnienia funkcji radnego i członka Zarządu Powiatu Bytowskiego. W obronie zwolnionego dyrektora stanęli jednak jego współpracownicy, a wójt skierował do prokuratury zawiadomienie w sprawie fałszowania dokumentów przez Radę Szkoły. Wacław Kozłowski twierdzi, że składając skargę na jego decyzję Rada sfałszowała dokumenty.
Tymczasem dyrektor Zespołu Szkół w Kołczygłowach nie będzie musiał zwracać części swojego wynagrodzenia. Piotr Zaborowski wygrał pierwsze starcie z wójtem gminy Wacławem Kozłowskim, który wniósł pozew do Sądu Pracy w Człuchowie. Ten uznał, że dyrektorowi należy się całość pensji, również za czas, który spędził na posiedzeniach rady i zarządu powiatu, i oddalił sprawę. Mówi dyrektor Piotr Zaborowski:
- Uzasadnienie jest takie, że ze względów formalnych i merytorycznych pozew został uchylony, dlatego, że jako dyrektor szkoły jestem pracownikiem Zespołu Szkół w Kołczygłowach, a więc nie gmina ma prawo zwracać się do mnie o zwrot pieniędzy, tylko Zespół Szkół w Kołczygłowach może być reprezentowany przez wójta gminy Kołczygłowy.
Więcej na ten temat:
















