Do tej pory udało się oszczędzić 700 tysięcy zł na zamrożeniu płac i nagród dla pracowników starostwa oraz konsolidacji kredytów. To jednak nie wystarcza. W oświacie cały czas brakuje pół miliona złotych. Nie wiadomo też, skąd brać fundusze na zaplanowane inwestycje.
Wicestarosta sępoleński Andrzej Chatłas mówi, że nie wiadomo czy uda się w ogóle wykonać tegoroczny budżet, nie mówiąc już o przyszłorocznym.
- Podejrzewam, że jesteśmy bliżej programu naprawczego niż uchwalenia budżetu na rok 2015. Z jednej strony są możliwości manewrowe, pewne pokazaliśmy tam przy ostatniej zmianie budżetu na czerwcowej sesji rady, natomiast gdzieś te manewry takie czysto księgowe w pewnym momencie się kończą. W takiej sytuacji jest 40 do 60% samorządów, gmin też.
Zarząd powiatu ma jeszcze tylko trzy miesiące, żeby przedstawić Regionalnej Izbie Obrachunkowej projekt budżetu na przyszły rok lub zwrócić się do RIO o wprowadzenie programu naprawczego.















