Mówi Radiu Weekend mieszkanka spalonej kamienicy .
- Ja się przebudziłam o 2:00 i pełno dymu było, wyjrzałam przez okno - dymu nie było widać, wyleciałam na dwór, od góry buchał ten ogień i przechodzień zadzwonił po straż. Zaczęła się ewakuacja i do tej pory nie możemy do mieszkania wejść. Nic nie mamy, wszystko mamy zalane. Tak, jak na piżamach staliśmy, tak uciekaliśmy.
Lokatorzy liczą na pomoc chojniczan. Zapytaliśmy ich, czego potrzebują do normalnego funkcjonowania.
- Wszystko, od talerza po widelce, wszystko. Nie mamy nic.
Pogorzelców można też wspomóc środkami do higieny osobistej, bielizną, sprzętem AGD itp.
























