- Rozumiem postawę związków zawodowych, ale obawiam się, że zbyt stanowcze żądania mogą doprowadzić kościerski szpital do ruiny finansowej. Jeśli zmuszeni będziemy przekazać środki na fundusz świadczeń socjalnych, nie będziemy mieli pieniędzy np. na wypłaty - tak prezes kościerskiego szpitala Krzysztof Czerkas komentuje wniosek zarządu dotyczący rezygnacji pracowników z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych w tym roku.
Na propozycję zarządu się nie zgadzają się związki zawodowe, więc ten proponuje więc inne rozwiązanie.
- Zamienimy kolejność dokonywania wpłat na fundusz - mówi Krzysztof Czerkas:
- Do końca maja przekażemy 25% obowiązującej kwoty, a do końca września pozostałe 75%. Mamy nadzieję, że we wrześniu będziemy już mieli nowego inwestora strategicznego, który dokapitalizuje spółkę, da nam zastrzyk gotówki.
Związki zawodowe analizują teraz tę propozycję. Decyzję podejmą w ciągu najbliższych dni.
Szpital wciąż boryka się z poważnymi problemami finansowymi, które mogą przełożyć się nawet na utratę płynności finansowej. Już w środę (14.05) zarząd lecznicy spotkał się w tej sprawie ze związkowcami. Ci wyrazili stanowczy sprzeciw.
- Nie zgadzamy się na takie zagrywki Zarządu - mówi Radiu Weekend przewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ Solidarność w Szpitalu Specjalistycznym w Kościerzynie Andrzej Pufelski:
- Utrata tych świadczeń to jest tak: świadczenie urlopowe, zapomogi losowe, wypłaty pożyczek remontowo-budowlanych, dopłaty do kolonii dla dzieci. Nie chodzi o bogatych ludzi, tu chodzi o najbiedniejszych, którzy najmniej w tym szpitalu zarabiają. My nie zgadzamy się na takie zagrywki.
Jeżeli zarząd szpitala nie zrezygnuje z planów dotyczących funduszu świadczeń socjalnych, związki zawodowe zapowiadają skierowanie skargi do sądu pracy.















