Aż o 60% Narodowy Fundusz Zdrowia obciął kontrakty na rehabilitację w powiecie sępoleńskim. To oznacza, że okres oczekiwania na zajęcia, który teraz trwa kilka tygodni, wydłuży się nawet na lata. NFZ tłumaczy to ujednoliceniem stawek w całym województwie, a władze powiatu i mieszkańcy piszą protesty:
Rzecznik kujawsko - pomorskiego NFZ Jan Raszeja mówi, że powiat sępoleński miał i tak znacznie więcej środków na rehabilitację, niż inne powiaty w województwie. Teraz przyjęto stawkę 55 tysięcy złotych na 10 tysięcy mieszkańców i obdzielono wszystkie powiatu po równo.
Tymczasem, zdaniem wielu, te środki to i tak było za mało, a teraz będzie jeszcze gorzej. W tej sprawie interweniowali już między innymi dyrektor szpitala w Więcborku, poseł Iwona Kozłowska, przewodnicząca komisji zdrowia w Radzie Powiatu Lucyna Suchomska i starosta sępoleński Jarosław Tadych, ale niewiele to dało. Starosta na to, co się stało, ma zresztą swoją teorię:
- Chodzi tu tylko o to, żeby dać tym małym podmiotom, które dzisiaj jeszcze nie mają warunków, nie mają specjalistów, nie mają sprzętu. Damy wam te 30% więcej, za pół roku się okaże, że tego nie wykorzystaliście, bo nie macie możliwości i wam zabierzemy i wszystkim obetną kontrakty na trzy lata następne.















