Zawiadomienie wnieśli właściciele marketu, a dotyczyło trzech wątków - Informuje Radio Weekend Prokurator Rejonowy w Chojnicach Mirosław Orłowski:
- Stosowania przemocy wobec pracowników tej spółki i groźby bezprawnej w celu zmuszania ich do zaniechania wykonywanej pracy, a w szczególności miało to polegać na uniemożliwianiu wywiezienia im części towaru. Drugi wątek polegał na tym, iż pracownicy właściciela galerii handlowej wtargnęli do sklepu zajmowanego przez pokrzywdzonych i wreszcie trzeci wątek dotyczył zniszczenia sprzętu i towaru znajdujących się w sklepie.
Prokuratura ostatecznie odmówiła wszczęcia postępowania uznając, że w żadnym z wątków nie wyczerpano znamion przestępstwa. Wczoraj (29.04) na terenie galerii w Lipienicach doszło do przepychanek podczas kolejnej próby wywiezienia towaru z likwidowanego marketu. Interweniowała policja.
Aktualizacja, godz. 12:00
- Kilkudziesięciu agresywnych przedstawicieli marketu napadło na naszych pracowników - tak o wczorajszych zajściach przy galerii handlowej w Lipienicach mówią jej przedstawiciele. Jak informowaliśmy, podczas próby wywiezienia towaru z likwidowanego sklepu doszło do rękoczynów. Mówi Łukasz Gruszczyński z firmy Rank Progress:
- Została zaatakowana nasza ochrona przez grupę kilkudziesięciu nieoznakowanych, agresywnych mężczyzn, którzy działali z ramienia firmy Marcpol. Po poturbowaniu osób chroniących obiekt zaczęli wywozić towar z lokalu wynajmowanego przez Marcpol. Sytuacja ta jest związana z tym, że nas najemca, firma Marcpol, od dłuższego czasu nie płacił czynszu za lokal i chciał w ten sposób uniemożliwić nam zabezpieczenie towaru na poczet należności.
Interweniowała policja. Ostatecznie, po kilku godzinach zarząd galerii zezwolił na wywiezienie towaru z marketu.
Dług Marcpolu wobec Bramy Pomorza wynosi około 500 tysięcy złotych. Spór najprawdopodobniej zakończy się w sądzie. To nie pierwszy przypadek, kiedy Marcpol w atmosferze skandalu opuszcza galerię handlową. W marcu do podobnych ekscesów doszło w Grudziądzu. Tam również właściciel galerii nie chciał zezwolić na wywóz towaru, bo market zalegał z czynszem.
















