- Dwa dni temu miałem założoną instalację gazową. Chyba coś z nią było nie tak - mówił na miejscu naszej reporterce kierowca:
- Co tu dużo mówić: jechałem i zauważyłem dym, próbowałem wysiąść z samochodu, jak stanąłem, jeżeli w ogóle stanąłem, bo już hamulców nie było, jak próbowałem się zatrzymać - i to wszystko.
Pożar gasili chojniccy strażacy. Według nich najprawdopodobniej doszło tu do zwarcia instalacji.























