Państwowa Inspekcja Pracy zarzuca mu, że 10 kwietnia ubiegłego roku nie wypłacił w terminie pełnych wynagrodzeń 984 pracownikom placówki. Chodzi o kwotę ponad 600 tys. zł. Załoga otrzymała jedynie 70 procent swoich pensji za marzec, pozostałą część dwa dni później.
- Trudno zaprzeczać faktom, natomiast oczywiście nie ma w tym żadnej winy mojej. W momencie podejmowania decyzji na koncie takiej ilości, która by pokrywała potrzeby, nie było. Sąd do tego dojdzie, bo dzisiaj poprosił o dokument, który będzie obrazował stan konta. Tych pieniędzy nie było.
- mówił naszej reporterce po rozprawie były dyrektor kościerskiego szpitala Zbigniew Krzywosiński.
Na sali sądowej wskazywał również na katastrofalną sytuację finansową lecznicy w momencie, gdy obejmował stanowisko dyrektora placówki. Praktyką poprzedników miało być nagminne zaciąganie lichwiarskich pożyczek w tzw. parabankach, a po pieniądze wyciągali ręce kolejni wierzyciele.
Podczas pierwszej rozprawy sąd przesłuchał obwinionego oraz dwóch świadków. Termin kolejnej rozprawy wyznaczono na 22 kwietnia, wówczas zeznania w sprawie złożą kolejni świadkowie.
Byłemu szefowi lecznicy grozi nawet do 30 tys. zł grzywny.
Zdjęcie z sali sądowej opublikowane za zgodą Zbigniewa Krzywosińskiego.















