Być może w tucholskim starostwie trzeba będzie utworzyć nowe stanowisko pracy. Już teraz bowiem dołożono obowiązków jednemu z urzędników. Zobowiązano go do odpowiadania na pisemne zapytania jednego z mieszkańców powiatu. O co pyta obywatel i jak na to reaguje zarząd? O tym w relacji Anety Czupryniak.
Obywatel pyta o sprawy publiczne. Do tej pory zadał 56 pytań. M.in. o to, czy członkowie zarządu powiatu mają służbowe laptopy i czy zabierają je do domów, ile płacą za służbowe komórki oraz czy w ubiegłym roku odbywali zagraniczne, służbowe podróże. Wszystkie na ostatniej sesji odczytał wicestarosta Wiktor Metkowski.
Nie wszystkim radnym dociekliwość mieszkańca powiatu przypadła do gustu. Pojawił się nawet pomysł, by ujawnić jego nazwisko. Wicestarosta odmówił, ale jednocześnie pytał retorycznie o co obywatelowi korespondującemu ze starostwem chodzi: o informację czy raczej uprzykrzenie życia urzędnikom.
Zgodnie z Ustawą o dostępie do informacji publicznej urząd odpowiedzieć obywatelowi musi. W tej chwili zajmuje się tym dodatkowo jeden z kierowników wydziałów tucholskiego starostwa.















