Budynek został sprzedany osobie fizycznej za 50 tysięcy złotych i miał być przez nowego właściciela doprowadzony do porządku.
´W 2007 roku Arseniusz Finster wypowiadał publicznie deklaracje, że jeśli w ciągu 3 lat od kupna nic się z budynkiem nie zmieni, baszta wróci na własność miasta. Jednak w akcie notarialnym nie zapisano na ten temat ani słowa, nie ma tam nawet wzmianki o remoncie´, mówi Radosław Sawicki.
Faktycznie, cztery lata po sprzedaży baszta wygląda tak samo źle, jak wcześniej, a akt notarialny o modernizacji nie mówi.
Sądziłem, że takie zabezpieczenie można wpisać do aktu notarialnego. Ale jeżeli sprzedajemy na własność, to prawnicy uznali i musiałem przyjąć taką wersję, że nie można takich ograniczeń wprowadzić. Natomiast jest ograniczenie wprowadzone, że obiekt podlega konserwatorowi zabytków i właściciel dokładnie wie, że będzie mógł z tego obiektu mówiąc kolokwialnie zrobić tylko i wyłączeni średniowieczną basztę.
Tłumaczy burmistrz Chojnic Arseniusz Finster i zapowiada, że wkrótce będzie rozmawiał z właścicielem baszty na temat jej remontu.
Na przykładzie sprzedanej jeszcze w latach 90-tych ubiegłego wieku wieży ciśnień widać jednak, że urząd nie ma praktycznie żadnych argumentów prawnych, by zmusić właściciela budynku do remontu.
Wieżą interesował się nawet Inspektor Nadzoru Budowlanego, a sprawa jej stanu technicznego oparła się nawet o prokuraturę. Częściowy remont przeprowadzono jednak dopiero w ubiegłym roku - 16 lat po sprzedaży.


















