W sierpniu zdobył on karty uprawniające do listownego i internetowego głosowania na szefa PO i oddał dwa głosy. Następnie o całej sytuacji napisał na łamach gazety.
I właśnie to postępowanie dziennikarza tak zbulwersowało Jadwigę Zagozdę, że zawiadomiła prokuraturę:
- Nie wiem, czy się śmiać nad absurdalnością postępowania, czy martwić z powodu marnowania publicznych pieniędzy na rozliczanie dziennikarza z wykonywania jego pracy. Mam nadzieję, że postępowanie zostanie szybko umorzone, a pani Zagozda dobrowolnie zwróci Skarbowi Państwa pieniądze, które wydano na to absurdalne śledztwo - komentuje na łamach Rzeczpospolitej Michał Szułdrzyński.















