Krzysztof Kaźmierczak nadzorował budowę za czasów feralnego Budopolu. Teraz, mimo że doszło do zmiany wykonawcy inwestycji i dokończeniem budowy zajmuje się sępoleńska firma, nadzór pozostał bez zmian.
Na radzie budowy szpitala, na którą przed miesiącem zaproszono media, właściciel firmy kończącej inwestycję Andrzej Kobus mówił, że po raz pierwszy spotyka się z tak dokładnym rozliczaniem, fotografowaniem i patrzeniem na ręce przy każdym odcinku oddawanej części inwestycji.
Dziś już wiemy, że poprzednia firma wykonała mniej prac, niż deklarowała w rozliczeniu. Jednak ani nadzór właścicielski, ani ten sam inspektor nadzoru budowlanego niczego podejrzanego nie stwierdzili. Tymczasem starosta sępoleński nie widzi żadnego problemu.
- Ten pan po prostu wygrał przetarg na nadzór budowlany - mówi Radiu Weekend Tomasz Cyganek. - Możliwe, że czynności pana inspektora, gdy wykonawcą był Budopol mogą budzić wątpliwości. Jednak warto zwrócić uwagę, że te wątpliwości dotyczą rozbieżności, która powstała podczas inwentaryzacji inwestycji.
Zdaniem starosty komisja inwentaryzacyjna pracowała w systemie zero-jedynkowym, więc nawet jeśli wykonane było 80 procent danej części inwestycji, zostawała ona odrzucona. Poza tym, zdaniem starosty, inaczej się nadzoruje stawianie budynku, a inaczej szczegółowe i specjalistyczne wykończenia.















