W tym roku organizatorzy zaprosili gen. Mirosława Hermaszewskiego, pierwszego – i jak dotąd jedynego – Polaka w kosmosie. Powodem była chęć, aby tematycznie wykroczyć poza samą II wojnę światową - mówi organizator Bartosz Puchowski ze Stowarzyszenia „Światło”:
- Rakiety V-2 to były pierwsze udane konstrukcyjnie rakiety balistyczne na świecie, które osiągały kosmos. One były jakby przyczynkiem do późniejszych wszystkich rakiet, które wynosiły ludzi w kosmos.
Gen. Mirosław Hermaszewski zaproszenie przyjął chętnie, chętnie też dzielił się wspomnieniami ze swojej drogi na orbitę. Jak mówi, długo musiał się starać, aby przyjęto go do szkoły dla pilotów wojskowych:
- Trzy lata się starałem, żeby mnie komisja zechciała uznać za zdolnego: a to za szczupły, a to coś tam, z wyglądu nie taki. Ale za trzecim razem poszedłem pod innym nazwiskiem i przeszedłem w końcu te badania, ale jak już przyszło wypisać ten kwit, to ja przyszedłem z płaczem i mówię: ale ja się inaczej nazywam. No to mnie wyrzucili za drzwi.
Ostatecznie, jak mówi generał, zlitował się nad nim jeden z lekarzy, więc przyszły kosmonauta za trzecim razem pozytywnie przeszedł kwalifikację.
35 lat temu, w 1978 r. Mirosław Hermaszewski spędził na orbicie 8 dni, 126 razy okrążając Ziemię.








































