Jak donosi nasz bytowski reporter, na niekorzyść Piotra G. świadczyli jego kolega oraz sprawca, który rozbił auto:
Według sprawcy wypadku, gdy wspólnie z Piotrem G. odwiedzili parking, a także według drugiego z funkcjonariuszy, który był z nimi na parkingu, oskarżony miał z bagażnika rozbitego auta zabrać kompresor mówiąc, że przyda mu się gdyż auto i tak szło do kasacji. W sądzie Piotr G. bronił się twierdząc, że dostał kompresor od sprawcy wypadku, a cała sprawa ma także podtekst miłosny, gdyż jego była dziewczyna była także dziewczyną sprawcy wypadku.
Sąd nie dał wiary tłumaczeniom policjanta i wydał wyrok skazujący. Wartość kompresora skradzionego przez funkcjonariusza to 519 złotych.















