Podczas budowy odcinka Charzykowy - Chociński Młyn nie obyło się bez problemów. Zaprojektowana gruntowa nawierzchnia była zbyt miękka. Ostatecznie znaleziono odpowiednią recepturę i od kilku tygodni rowerzyści z upodobaniem korzystają z nowej trasy.
Nie można niestety powiedzieć, że nowe ścieżki są gładkie jak stół. Ale trudno żeby było inaczej, skoro nawierzchnia to nie kostka betonowa, czy asfalt, a mieszanka piasku, żwiru i gliny.
Jednak, co chyba najważniejsze, trasa z Charzyków do Chocińskiego Młyna jest teraz oczywiście o wiele bezpieczniejsza, bo rowerzyści nie muszą korzystać z jezdni. No chyba, że jadą rowerem szosowym - takim po nowej ścieżce pojechać się nie da.
Większą część odcinka jedzie się w miarę komfortowo, są jednak także fragmenty wyboiste - nie są to dziury, a garby utworzone przez deszczówkę spływającą w poprzek przez marszrutę. I tu powstaje pytanie o trwałość nowej nawierzchni?
Odpowiedź poznamy pewnie już po pierwszej zimie. Jeśli w kwietniu przyszłego roku trasy będą nadal choćby w takim stanie, w jakim są dziś, będzie pełen sukces.
Jeśli nie - włodarze będą musieli zacząć myśleć o środkach na ich coroczne przygotowanie do sezonu rowerowego.















