Wszystko zaczęło się od głośnego oświadczenia Aliny Sass - przedstawicielki grupy inwestorów zamierzających wybudować DSS w Pile. Więcej na ten temat Aneta Czupryniak, która wróciła z sesji w Gostycynie:
Lekarka w publicznym liście stwierdziła, że to wynik skutecznego blokowania inwestycji przez pilskie stowarzyszenie Buko. To samo powtórzyła na sesji.
W atakach na ´Buko´ wsparł niedoszłą inwestorkę mieszkaniec Piły Waldemar Karwasz. Zasugerował, że badania archeologiczne i podjęta na ich podstawie decyzja konserwatora zabytków, to wynik nieuczciwych zabiegów prezesa ´Buko´:
- Pan Wojtek wynajął za własne pieniądze, czyli za pieniądze stowarzyszenia archeologa, który robił tam badania. Archeolog zrobił badania, może takie, jak pan Wojtek chciał, to wszystko poszło do pani konserwator, pani konserwator nawet tyłka nie ruszyła z Bydgoszczy i napisała oświadczenie. Ja myślę, że to jest ustawione.
Szef stowarzyszenia z Piły Wojciech Weyna odpierał te zarzuty. Powtórzył, że DSS w Pile nie mógł zostać zbudowany, bo zabroniły tego instytucje przeciwne ingerowaniu w pogórniczy skansen.
Konfrontacja na sesji nie przyniosła konstruktywnego efektu. Skłócone strony i tak pozostały przy swoim. Ale raczej nie będą już miały okazji do wzajemnych oskarżeń. Jak już bowiem informowaliśmy, z budowy DSS-u zrezygnowała Alina Sass, a przyszły inwestor - Leszek Bartkowiak - chce ten obiekt postawić w Gostycynie.















