- Potraktowano mnie jak przestępcę. Nie pozwolono nic wyjaśnić. Musiałam podpisać wypowiedzenie i wyjść - mówi:
- Uważam, że nie powinni tak byli postąpić i tyle. Więcej nie chcę już mówić, bo nie na tym mi zależy, a poza tym muszę to całe swoje życie jakoś pozbierać. Nie czuję się winna, ponieważ pracowałam najlepiej, jak potrafiłam i placówkę wyprowadziłam - uważam - dobrze, a o reszcie nie chcę mówić.
Jak już informowaliśmy, Knade otrzymała wypowiedzenie 27 czerwca. Zarząd powiatu uzasadnił je utratą zaufania do dyrektor. Wiara w jej poczynania miała osłabnąć, kiedy jeden z wychowanków Domu Dziecka poskarżył się staroście Dorocie Gromowskiej. Dyrektor Knade, zgodnie z zaleceniem lekarza specjalisty, chciała go wysłać na obserwację psychiatryczną. Decyzję poparł nadzór z wydziału polityki społecznej kujawsko-pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Zarząd Powiatu Tucholskiego miał jednak inne zdanie.
- Zawsze kierowałam się dobrem dzieci. Myślę, że prawdziwe powody mojego zwolnienia są inne - dodaje Aleksandra Knade.
















