Pogrzeb odbył się w rodzinnej miejscowości Dawida - Czacz w Wielkopolsce. Podczas mszy ksiądz odczytał zebranym list od biskupa pelplińskiego Ryszarda Kasyny. O tym, jak przebiegały uroczystości i co przekazał żałobnikom biskup, Arek Jażdżejewski:
Na tej mszy powiedziano zdecydowanie więcej o okolicznościach wypadku, niż podczas pogrzebu ks. Madziąga w Chojnicach. Uroczystości były też zdecydowanie skromniejsze:
- Tak się stało, że w Dawida wjechał ksiądz. Tak się stało, że - jak wszyscy wiecie - wszystko wskazywało na to, że był pod wpływem alkoholu.
Takie słowa padły wyłącznie z ust księdza prowadzącego nabożeństwo. Wspomniał on też, że różnym grupom zawodowym stawiamy większe wymagania i to dobrze, ale dobrze, żebyśmy potrafili nie tylko potępić, ale też współczuć:
- Gdy czytamy portale internetowe, to zastanówcie się, że wyrażają one przede wszystkim potępienie dla tej drugiej osoby, która zginęła w wypadku. A gdzie jest współczucie?
Współczucie dla rodziny Dawida i zapewnienie o modlitwie znalazło się w liście od biskupa pelplińskiego Ryszarda Kasyny. Pismo odczytano podczas mszy:
´Z wielkim bólem przyjąłem informację o tragicznej śmierci Państwa syna Dawida. Pragnę dzisiaj wraz z Wami prosić Pana Jezusa o łaskę pocieszenia, aby ta śmierć nas nie przerażała, ale napełniała nadzieją. Niech dobry i miłosierny Bóg będzie dla Waszego ukochanego syna nagrodą´.
O okolicznościach i sprawcy tej tragedii w piśmie od biskupa nie było ani słowa.
W uroczystościach pogrzebowych wziął też udział ksiądz z Pelplina. 22-latek zginął tydzień temu na chojnickiej obwodnicy. Wjechała w niego skoda, którą prowadził pijany ksiądz Wiesław Madziąg z Chojnic.
Poniżej treść listu biskupa pelplińskiego ks. Ryszarda Kasyny:
Drodzy Państwo,
pogrążona w smutku i żalu najbliższa rodzino
Z bólem przyjąłem informację o tragicznej śmierci Państwa syna Dawida. Chociaż wiemy, że śmierć jest pisana każdemu, to jednak ta, wywołana następstwami przykrego wypadku, jest zdecydowanie przedwczesna. Nie jesteśmy w stanie zgłębić Bożej myśli, jaka wpisała się w śmierć Dawida, który dopiero przebijał się do pięknego życia. To był Dawid, którego znaliście i którego kochaliście, z którym tak wielu się przyjaźniło, z którym tak często przebywaliście, z którym mogliście pożartować, porozmawiać, wspólnie pracować - niespodzianie odchodzi.
Otrzymaliście, Moi Drodzy, od Dawida zapewne wiele dobra, radości i serdeczności, ale teraz już nie uściśnie on niczyjej ręki, nie powie dobrego słowa i nie uśmiechnie się. Tak po ludzku odczuwając, jego śmierć dla nas, którzy zostaliśmy, wydaje się bezsensowna, niepotrzebna i nas boli. A teraz staje pośród nas Jezus Chrystus, nasz Pan i Bóg, aby przekonać, że tak nie jest. Przychodzi i mówi, że oto dla śp. Dawida zaczęło się nowe życie. Takie, jakiego nie jesteśmy nawet w stanie sobie wyobrazić.
Święty Paweł Koryntaniom tak napisał: ´Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy go miłują´. Pragnę dzisiaj wraz z Wami prosić Pana Jezusa o łaskę pocieszenia, aby ta śmierć nas nie przerażała, ale napełniała nadzieją, albowiem do śp. Dawida przyszedł Jezus Chrystus Zmartwychwstały, aby go zaprowadzić do domu swego Ojca. Nie znał on godziny tego spotkania, ale ufamy, że był na nie przygotowany przez dobre, pracowite i uczciwe życie.
Łączę się dzisiaj duchowo z Wami [...] zapewniając, że od siebie dołączę jedno z ogniw w łańcuchu modlitwy za niego. Niech dobry i miłosierny Pan Bóg będzie dla Waszego syna nagrodą, a niebo miejscem wiecznego pokoju i trwania w jednej miłości Chrystusa. Zapewniając o pamięci w modlitwie błogosławię wszystkim uczestnikom uroczystości pogrzebowej.
Ryszard Kasyna
Biskup Pelpliński
























