Po raz pierwszy zadzwonił na komendę, żeby się poskarżyć na żonę, która zabrała mu kluczyki od auta. Na miejscu okazało się, że kobieta powstrzymała w ten sposób nietrzeźwego męża od wsiadania za kierownicę. Po raz drugi tucholanin wybrał policyjny numer w dwie godziny po interwencji w jego domu. Wtedy powiedział, że jego żona popełniła samobójstwo. Mówi rzecznik policji w Tucholi Brygida Zimnoch.
Dyżurny natychmiast wysłał pod wskazany adres policjantów. Drzwi od mieszkania otworzyła funkcjonariuszom rzekomo powieszona małżonka. Kobieta oświadczyła, że nic jej się nie stało, czuje się dobrze i nie potrzebuje pomocy. W tym czasie w domu nie było męża, jednak to nie uchroni go przed odpowiedzialnością za bezpodstawne wezwanie interwencji po raz drugi.
Mężczyźnie sąd może wymierzyć karę ograniczenia wolności albo nałożyć na niego grzywnę.















