Wybierał placówki bankowe w małych miejscowościach. Wpadał tam, terroryzował personel przedmiotem przypominającym pistolet i uciekał z pieniędzmi. Tak przez kilka miesięcy 2010 roku miał, według prokuratury, działać Krzysztof B. Jego proces w tucholskim sądzie trwa już niemal rok.
Mieszkaniec powiatu tucholskiego odpowiada przed sądem za serię napadów, m.in. w Gostycynie i Czarnej Wodzie. Świadkowie zeznali, że w chwili dokonywania przestępstwa trzymał w ręku coś, co wyglądało jak broń.
W toku śledztwa nie udało się jednak stwierdzić kategorycznie, czym był ów przedmiot. Dlatego Krzysztof B. nie został oskarżony o rozbój, lecz o napady rabunkowe, za które grozi mu kara pozbawienia wolności od 2 do 12 lat. Na razie jednak do wyroku jest jeszcze daleko.
Wciąż pojawiają się nowe wnioski dowodowe. Sędzia Agnieszka Miler-Kłosińska przesłuchuje świadków obrony. I wyznacza kolejne terminy rozpraw. Następna 26 czerwca.
Dodajmy, że oskarżony został zwolniony z aresztu i odpowiada z wolnej stopy.















