W lutym tego roku na posesji należącej do Grażyny i Norberta S. znaleziono zwłoki dziecka.
- Musieliśmy uchylić areszt, bo nie ma jasnych dowodów, że dziecko urodziło się żywe - potwierdza Radiu Weekend prokurator rejonowy w Miastku Krzysztof Młynarczyk:
- Na tym etapie należało podjąć taką decyzję, aczkolwiek jest powołana jeszcze Akademia Medyczna i taką mamy cichą nadzieję, że być może ten dowód pozwoli nam na potwierdzenie tej tezy, a jak nie mamy dowodu, że urodziło się żywe, to nie mamy też dowodu na to, że doszło do zabójstwa.
Jeśli kolejne badania histopatologiczne wykażą, że dziecko urodziło się martwe, kobieta najprawdopodobniej uniknie surowej kary.















