Po interwencji mieszkańców kamienicy, którzy na początku kwietnia zauważyli pęknięcia na ścianach, prace zostały wstrzymane przez powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. Jerzy Kolc nakazał też zabezpieczenie ściany budynku drewnianymi stemplami.
Jednak po ostatniej ulewie okazało się, że to zabezpieczenie nie wystarcza, bo pęknięcia znacznie się powiększyły. Czy decyzja inspektora nadzoru budowlanego może zagrażać sąsiedniemu budynkowi? Sprawdzał to Michał Drejer.
Wstrzymanie prac budowlanych po odsłonięciu fundamentów kamienicy to chyba nie najlepsza decyzja, uwzględniając nawet nakaz zabezpieczenia ściany budynku drewnianymi stemplami.
Piątkowa ulewa pokazała, że może to być za mało, by uratować kamienicę.
Inspektor nadzoru budowlanego Jerzy Kolc dziś (03.06) wizytował miejsce budowy przy Piłsudskiego, ale nie był skory do rozmowy:
- Żadnych pytań i żadnych odpowiedzi. Dlaczego? [pyt. reportera] Nie, nie.
Tymczasem mieszkańcy kamienicy na własny koszt nakleili na pęknięciach budynku szklane płytki. ´Gdy te zaczną pękać, będziemy mieli sygnał, że coś niedobrego się dzieje´, mówi jeden z nich:
- Jasne, że się obawiamy. Zeszłą noc po tej akcji żeśmy pojechali wszyscy do hotelu, a sąsiadka przyjechała i zabrała swoją rodzinę też do siebie. Bóg wie, co z tego wyniknie.
Oby nie okazało się, że decyzja inspektora nadzoru budowlanego w sprawie wykopu na jednej działce, będzie mieć katastrofalne skutki dla mieszkańców kamienicy stojącej na działce sąsiedniej. Bo w nadzorze budowlanym chyba nie o to chodzi.



















