Dziś (28.05) rano petenci byli zapisywani na terminy w drugiej połowie czerwca:
Dyrektor Wydziału Komunikacji i Transportu chojnickiego starostwa Krzysztof Piekarski zapewnia, że w wyjątkowych przypadkach rejestrację udaje się przyspieszyć. Dyrektor tłumaczy, że wpływ na tę sytuację ma kilka czynników:
Dodatkowy czas urzędnikom zabiera też rejestracja aut sprowadzonych bez tablic. Od kilku miesięcy w takim wypadku wydawane są tablice tymczasowe, a petent w ciągu 30 dni musi po raz kolejny pojawić się w starostwie.
Normą takiej sytuacji raczej nazwać nie można. Przynajmniej jeśli porównać ją z ościennymi: Tucholą, Człuchowem i Kościerzyną.
Z informacji, jakie uzyskałem od pracowników tamtejszych urzędów wynika, że rejestracje samochodów są prowadzone na bieżąco. ´Zapisywać się nie trzeba, ale jeśli źle się trafi, może trzeba będzie poczekać na korytarzu´, poinformowano w Wydziale Budownictwa i Komunikacji w Tucholi.
Podobnie sprawa ma się w Kościerzynie i Człuchowie, gdzie także nie obowiązują numerki ani zapisy.
Tymczasem w Chojnicach czeka się aktualnie około 3 tygodni. Tu za sprawą automatycznego systemu zarządzania kolejką na wizytę trzeba się zapisać albo w okienku, albo przez internet.
I tu właśnie nasuwa się odpowiedź na pytanie, dlaczego w chojnickim starostwie trzeba na rejestrację czekać, a w sąsiednich nie: skoro jest już system zarządzania kolejką, to musi być również kolejka. Bo inaczej po co system?















