Przez brak wiatru i załamanie pogody pokrzyżowało plany regat. Starty odbyły się z drobnym opóźnieniem. Pierwszy wyścig udało się rozegrać po 12.00, a nie jak planowano o 11.00. Z czasem sytuacja pogodowa się poprawiała i żeglarze wypłynęli na jezioro. Żeglowanie w słabym wietrze wymaga wbrew pozorom większych umiejętności niż pływanie w silnym wietrze, więc zawodnicy mieli prawo czuć się zmęczeni.
Niestety padający deszcz zakłócił nieco atmosferę koncertu doskonałego zespołu szantowego Ciągle na Fali. Tylko część słuchaczy uznała, że najlepszą metodą na rozgrzanie się jest śpiew i klaskanie w rytm kolejnych przebojów. Reszta wolała usiąść przy ognisku.
Pogoda była mało łaskawa nie tylko dla żeglarzy w Ostrowitem, ale też dla kapitana Tomasza Cichockiego. Sztorm na Morzu Północnym opóźnił o kilka dni jego przypłynięcie do Polski i uniemożliwił mu przyjazd do Ostrowitego. Na całe szczęście jeszcze przed wyjazdem przysłał nam kilka swoich książek "Zew Oceanu" z autografami i mogliśmy je wręczyć trzem najlepszym załogom w kategorii Vaurien.




















