Do rozstrzygnięcia pozostaje tylko kwestia, jak to zrobić. Włodarz uważa, że na pomniku nie powinno być mosiężnych literek i że nazwiska ponad 200 ofiar hitlerowców trzeba utrwalić inaczej. Dyskusji na ten temat na sesji Rady Miasta Tucholi przysłuchiwała się Aneta Czupryniak:
Pomnik w Rudzkim Moście trzeba naprawić po tym, jak kilka tygodni temu zniszczył go złodziej. Mężczyzna wydłubał z niego mosiężne literki, które tworzyły spis nazwisk ofiar Niemców w 1939 roku. Swój łup, czyli 80 kg mosiądzu, zamierzał sprzedać w skupie złomu. Planu nie zrealizował, bo szybko wpadł w ręce policji. Teraz czeka na rozprawę w sądzie.
Ta zuchwała i pozbawiona skrupułów kradzież wstrząsnęła tucholanami, a władze miasta zmusiła do zastanowienia się nad tym, jak upamiętnić zamordowanych i jednocześnie pozbawić potencjalnych złodziei i wandali okazji do działania. Pamiątkowe tablice zostaną naprawione. Miasto właśnie wysłało zapytania do kilku firm - za ile i jak można to zrobić.
Podstawowe założenie jest takie, żeby nie umieszczać na nich metalowych literek. Radni się z tym zgadzają. Najprawdopodobniej nazwiska pomordowanych zostaną wygrawerowane na metalowych nakładkach, a te przytwierdzone do tablic.















