Strażacy zostali postawieni na równe nogi, ale - na szczęście - wszystko skończyło się dobrze:
Jak mówi rzecznik prasowy sępoleńskich strażaków kapitan Robert Sieg, granaty z II wojny światowej to nic nadzwyczajnego, ale rzadko się zdarza, że takie znalezisko zostaje przyniesione w rękach. W takich przypadkach należy wezwać policję na miejsce - niewybuchów nie należy ruszać, bo nie wiadomo, czy mogą być uzbrojone.
Granat, o którym mowa, został znaleziony w Sępólnie przy ulicy Sienkiewicza w trakcie wykonywania prac ogrodowych. Strażacy umieścili znalezisko w bezpiecznym miejscu na terenie komendy, a po trzech godzinach granat został zabrany na poligon przez saperów z Chełmna.















