Zastanawiają się też, czy władze wyciągną konsekwencje wobec ratuszowych prawników. Temat wrócił na ostatniej sesji Rady Miejskiej Chojnic, na której był również nasz reporter Michał Drejer:
Burmistrz Arseniusz Finster wyjaśnił, że jeśli faktycznie miasto miałoby oddać przedszkolom te pieniądze, to: po pierwsze ich właścicielki powinny także oddać rodzicom część opłaty stałej - bo ta sporo wzrosła, a po drugie miasto w ostatnim roku wypłacało o kilkadziesiąt złotych więcej na każde dziecko, niż to wynika ze spornego algorytmu. Te pieniądze, zdaniem burmistrza, też należałoby wtedy rozliczyć.
Włodarz ma jednak nadzieję, że strony zamiast iść do sądu usiądą do rozmów i się po prostu dogadają.
A co do ewentualnej odpowiedzialności ratuszowych prawników, którzy - co podkreślał radny Krzysztof Haliżak, są przecież ubezpieczeni - dyrektor generalny Robert Wajlonis stwierdził, że jego zdaniem, błędów w obsłudze prawnej nie było.
Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że burmistrz Chojnic - wydając zarządzenie w 2011 roku - nie mógł zmienić sposobu naliczania dotacji dla niepublicznych przedszkoli. W ratuszu podkreślają z kolei, że NSA ocenił tylko kwestie formalne i nie rozstrzygnął sporu interpretacyjnego. To, według urzędników, mógłby zrobić dopiero sąd cywilny.















