Według nich w salach jest po kilkanaście stopni, a to powoduje choroby i nieobecności. Problem zgłosili też w tucholskim sanepidzie. Inspektorat zareagował natychmiast. W przedszkolu z termometrem w dłoni pojawiła się Arleta Nowak:
- Przyszłam z termometrem, który jest elektroniczny, legalizowany, sprawdzany okresowo - nie było żadnych wątpliwości co do jego jakości. Pomiary przeprowadzałam razem z panią dyrektor, więc razem widziałyśmy wskaźnik na czytniku.
Aktualizacja, godz. 12:00
Okazało się, że tylko w jednej sali, wyłączonej z zajęć, panuje zaledwie 15 stopni. W pozostałych jest od wymaganych przepisami 18 do 21 stopni. Dyrektor placówki Marzena Gumińska przyznaje jednak, że ma problemy z ogrzewaniem. ´Szwankuje pompa´ - tłumaczy Radiu Weekend:
- My tutaj pracujemy nad tym, ja ten problem już rozwiązałam: będzie zakładana nowa pompa, pan burmistrz już tutaj przeznaczył dodatkowe środki, prawie 6 tys. zł na zakupienie nowej pompy.
Dyrektor Gumińska zapewnia, że pilnuje, by temperatura w salach nie spadała poniżej 18 stopni. Zauważa jednak, że przedszkolu przydałaby się termomodernizacja. - Budynek jest nieszczelny i nieocieplony. To też powoduje straty ciepła - mówi Radiu Weekend.















