Policjanci pojechali pod wskazany adres. Mężczyzna, który wezwał funkcjonariuszy stwierdził, że jego psy miały kontakt z tworzywem wyrzuconym przed dom przez sąsiadów. Zwierzęta zdaniem 50-latka zachowywały się ´nieswojo´, więc doszedł on do wniosku, że tworzywo to zostało nasączone alkoholem lub trucizną.
Policjanci chcieli zbadać stan trzeźwości zgłaszającego, bo wyczuli od niego alkohol. Mężczyzna się nie zgodził, ale zażądał, aby takie badanie zrobić... psom.
Policja zdecydowała się zgłosić sprawę do sądu. Mężczyźnie grozi areszt, ograniczenie wolności lub grzywna do 1,5 tys. złotych.















