Mieszkańca ulicy Leśnej o 4.00 rano obudziły hałasy dochodzące z podwórka. Jak się okazało, do przydomowego ogrodu dostał się dzik.
"Zadzwoniłem po Straż Miejską", ale powiedzieli, że patrol o tej porze nie może przyjechać. Przed 7.00 miał przyjechać weterynarz", relacjonuje pan Henryk, który czekając w domu nagrał załączony film.
Ostatecznie dzik "nie zaczekał" na weterynarza. Po prawie 3-godzinnym "buszowaniu" w ogrodzie, sforsował płot i uciekł.















