Wniosek przygotowuje przewodnicząca rady, Maria Danuta Kordykiewicz. Jak mówi - została ona sprowokowana wypowiedzią jednego z radnych, który uznał, że w posiedzeniach komisji on uczestniczyć nie musi.
- Nie wszyscy radni poważnie traktują swój obowiązek radnego. Przykładem była sesja, kiedy kolega radny mówi, że on nie ma obowiązku uczestniczenia w komisjach. w związku z tym uważam, że należy przygotować projekt uchwały, w którym będą określone zasady procentowego ekwiwalentu.
Obecnie człuchowscy radni otrzymują diety w formie zryczałtowanej. Oznacza to, że bez względu na obecność i ilość posiedzeń, otrzymują oni stałą miesięczną stawkę w wysokości 963zł. Jeżeli pełnią dodatkowe funkcje w radzie, otrzymują odpowiednio więcej. Według nowych zasad, dieta ta miałaby być pomniejszana proporcjonalnie za każdą nieobecność.
Tymczasem radny, który wywołał całe zamieszanie jest za wprowadzeniem proponowanych zmian. Mirosław Szałata tłumaczy, że się przejęzyczył i wypowiadając swoje kontrowersyjne słowa miał co innego na myśli.
- Oczywiście ja powiedziałem w ten sposób przejęzyczając się. Nie chodziło mi o to, że radny nie musi, bo radny ma obowiązek, to wynika z ustawy, natomiast chodziło mi o taką sytuację, w której ze względów innych, ważnych, uzasadnionych powodów radny nie może być na sesjach i posiedzeniach komisji.
Jak dodaje Szałata, dieta powinna być obniżana jedynie za nieobecność nieusprawiedliwioną. Jego zdaniem praca radnego nie polega wyłącznie na uczestniczeniu w sesjach. To również spotkania z mieszkańcami a ten obowiązek czasami koliduje z terminami zebrań w urzędzie.
Wniosek o zmianę systemu wynagradzania radnych trafi pod obrady w maju.















