Radny powiatu sępoleńskiego Edward Węglewski jest zbulwersowany zachowaniem lekarza w szpitalu w Więcborku. Na ostatniej sesji poinformował o sytuacji na izbie przyjęć, której był świadkiem.
Według relacji radnego pacjent, który od dwóch godzin czekał na wizytę u lekarza dyżurnego, musiał poczekać jeszcze dłużej, bo lekarz wyszedł z gabinetu na przerwę, żeby napić się kawy.
- Takie zachowanie lekarzy to skandal - mówi Edward Węglewski:
- Traktują ten szpital jak fabrykę czekolady. Pracują od 7:00 do 15:00 i cześć. A ja myślę, że składali jakąś tam przysięgę, kończyli studia i pomoc pacjentowi powinna być dla nich standardem. Lekarz mówi, że kawa jest ważniejsza. Gdybym był prezesem, zwolniłbym go natychmiast.
- Nie było przerwy na kawę, tylko wyjazd w celu stwierdzenia zgonu. Tak na zarzuty radnego Edwarda Węglewskiego odpowiada dyrektor Szpitala Powiatowego w Więcborku Stanisław Plewako:
- Sprawdziłem, rzeczywiście miała miejsce przerwa w pracy lekarza, ale nie dotyczyła ona kawy, tylko wyjazdu. Chodziło o stwierdzenie zgonu i lekarz musiał wyjechać. Wiem, że pacjenci zostali przeproszeni.
- Takie zarzuty powinny trafiać bezpośrednio do mnie. Upublicznianie takich komentarzy dyskredytuje nasz szpital - dodaje Plewako.















