Swoją obecność w Chojnicach zaznaczyli dziś (30.01) także obrońcy połączeń kolejowych ze społecznego komitetu SKOLK, którzy z flagami i transparentami przeszli przez miasto. Były gwizdki i syreny, a także chwilowa blokada ruchu na rondzie Solidarności.
Temu mini-protestowi przyglądał się Michał Drejer:
Sam marsz z dworca do urzędu miasta przebiegał spokojnie - protestujący nie szli jezdnią, a korzystając z chodników. Pod ratuszem zawyły syreny i grupa - bo trzeba zaznaczyć, że z flagami szło około 15 osób - ruszyła na rondo solidarności.
Tu protestujący przeszli dookoła ronda po wszystkich przejściach dla pieszych, na każdym zatrzymali się na kilkanaście sekund i znów zawyły syreny:
- To nie jest blokada. gdybyśmy chcieli stanąć, 10 minut wystarczy, żeby zablokować całkowicie Chojnice, jedno rondo. Nie chodzi o pokazanie siły, tylko o pokazanie sensu tego, co tu robimy.
Faktycznie już wolne przechodzenie przez przejścia powodowało, że na dojazdach do rond ustawiały się kolejki samochodów. I mimo, że trwało to tylko chwilę, widać było zniecierpliwienie kierowców - gdy protestujący na jednym z przejść zawrócili od razu odezwały się klaksony.
Przewodniczący komitetu obrony linii kolejowych Ryszard Gołuchowski bierze teraz udział w rozmowach samorządowców z marszałkiem. jak nam powiedział, komitet obejmujący swoim zasięgiem już teraz kilka powiatów będzie się jeszcze rozrastał i zyskiwał na znaczeniu:
- Nie sądzę, żeby jakikolwiek zarząd wojewódzki nie ugiął się przed taką ważną instytucją, jaką jest taki ruch właśnie.


























