Mniej, niż w ubiegłych latach, Chojnice przeznaczą za to na inwestycje. Uchwała budżetowa nie zyskała aprobaty wszystkich radnych. Głosowanie obserwował Michał Drejer.
Tradycyjnie już - jak sam to ujął jego szef Bartosz Bluma - ´dziury w całym´ szukał klub radnych PiS-u. Według Blumy, przychody ze sprzedaży mieszkań, które mają być przeznaczone na spłatę zadłużenia miasta, są znacznie przeszacowane, a w porównaniu z podobnymi samorządami, Chojnice w tym roku będą bardzo mało inwestować.
Radnych PiS-u w krytyce budżetu wsparł - także tradycyjnie, Krzysztof Haliżak, który widział jednak także pozytywy:
- Docenienia wymaga pomysł ograniczenia zadłużenia miasta i jako pozytywny widzę również ułatwienia w wykupie mieszkań komunalnych.
Jako jeden z argumentów przeciwko planowi finansowemu Haliżak podał przeszacowane jego zdaniem wpływy z tytułu podatków i subwencji wyliczone na podstawie deklaracji Ministerstwa Finansów:
- Pan burmistrz powinien wykazać się większą ostrożnością, jeśli chodzi o deklaracje ze strony ministerstwa.
Ale był także oczywiście silny głos koalicji, która chwaliła tegoroczny budżet:
- Plusem obecnego budżetu jest fakt, że nie wymaga zaciskania pasa po stronie wydatków - mówił radny Bogdan Kuffel, dodając, że trzeba mieć świadomość, że w pewnych punktach budżet może być niedoszacowany albo nieprzewidywalny.
Burmistrz Finster broniąc planu finansowego miasta zaapelował do radnych opozycji o więcej optymizmu.
Ostatecznie budżet przeszedł przy 14 głosach za i 4 przeciw.
Planowane dochody miasta Chojnice w 2013 roku to prawie 118, a wydatki ponad 107 milionów złotych.















