W minioną sobotę (12.01) Krzysztof Bulwan samodzielnie podjął interwencję w miejscowości Mosiny. Wcześniej został on poinformowany, że na jednej z posesji tworzone jest nielegalne wysypisko śmieci. Na miejscu faktycznie zastał grupę mężczyzn rozładowujących z samochodu niebezpieczne odpady. Wezwał policję, ale do czasu jej przyjazdu postanowił przypilnować sprawców. Stanął w bramie posesji uniemożliwiając wyjazd samochodu, którym przywieziono śmieci. Wówczas zrobiło się gorąco - relacjonuje komendant:
- Jedyną, jak na wtedy, możliwością zablokowania odjazdu tym osobom w mojej ocenie, byłem po prostu sam, nie było nikogo, było zablokowanie własną osobą wyjazdu z nieruchomości. Nie będę ukrywał, że grożono mi, że próbowano mnie odciągnąć stamtąd siłą. Byłem sam, wzywałem pomocy.
Sprawę ostatecznie rozwiązała policja. Do miejscowej komendy trafiły jednak dwa zawiadomienia. Jedno od komendanta straży gminnej za stosowanie wobec niego gróźb karalnych, a drugie od właściciela pojazdu, który twierdzi, iż funkcjonariusz podczas interwencji wybił szybę w jego samochodzie - mówi zastępca szefa policji w Człuchowie Karol Dziemiańczyk:
- Na chwilę obecną prowadzimy dwa postępowania, zarówno jedno, jak i drugie jest na wstępnym etapie i ostatecznie wspólnie z prokuraturą dojdziemy do wniosku, czy zaistniało przestępstwo i czy wszczniemy w tej sprawie postępowania o przestępstwo.
Za stosowanie gróźb karalnych grozi do 2 lat więzienia. Za uszkodzenie mienia nieznacznej wartości - kara grzywny. Sprawcy zdarzenia będą również odpowiadali za nielegalne składowanie odpadów.















