Sekretarz gminy Człuchów Arkadiusz Kubalewski liczy na to, że rząd wycofa się jednak z tego pomysłu. Jeżeli stanie się inaczej, przyszłość tak zwanych ´fotoradarowych straży´ może być niepewna:
- Gdyby jednak takie coś się wydarzyło, małe straże, takie jak np. nasza, mamy 5 fotoradarów stacjonarnych, które stoją przy szkołach zazwyczaj, przy bardzo niebezpiecznych skrzyżowaniach, ci ludzie, którzy do tej pory się tym zajmowali, tak naprawdę nie mieli by co robić już.
Ewentualne przejęcie fotoradarów przez resort transportu nie zaszkodzi natomiast natomiast Straży Miejskiej w Człuchowie. Nasi strażnicy nie stracą pracy - zapowiada burmistrz Człuchowa. Ryszard Szybajło zapewnia, że bez względu na to, czy urządzenia pomiarowe będą czy też nie - pracy dla strażników nie zabraknie:
- Uzbrajamy skrzyżowania na tzw. czerwone światła, myślimy o płatnych parkingach, więc będą te zadania dla straży miejskiej przybywać.
Do tego dojdą obowiązki związane z kontrolą przestrzegania tzw. ustawy śmieciowej.
W człuchowskiej straży miejskiej zatrudnionych jest 6 strażników i 2 osoby cywilne. Formacja dysponuje jednym fotoradarem. Utrzymanie jednostki kosztuje pół miliona złotych. W ubiegłym roku na mandatach formacja zarobiła 100 tysięcy złotych. W straży gminnej pracuje 28 osób. Jej utrzymanie kosztuje 3 mln 200 tysięcy złotych. Wpływy z mandatów to 5 milionów rocznie.
Zgodnie z planami Ministerstwa Transportu, obsługą fotoradarów miałaby się zająć również Inspekcja Transportu Drogowego.















