- Z domu zostało gruzowisko. W pierwszej kolejności ustalaliśmy, czy w chwili wybuchu domownicy byli w środku - mówi Radiu Weekend komendant Miejsko-Gminnej Ochotniczej Straży Pożarnej w Czersku Andrzej Kuchenbecker:
- Był kontakt z właścicielem, on potwierdził, bo dla nas to był priorytet, że wszyscy, cała jego rodzina, która zamieszkuje w tym budynku, jest razem. Więc to już wykluczyliśmy, że nie ma nikogo z rodziny, ale nie można było wykluczyć, że były tu osoby postronne.
Strażacy przeszukali zgliszcza. - Na szczęście nikogo w nich nie znaleźliśmy - dodaje komendant Kuchenbecker.





















