Pracownicy firm, które będą prowadzić tzw. badania sejsmiczne, przekonywali mieszkańców do inwestycji. Spotkanie w tej sprawie odbyło się w Brusach.
- Nie będzie na razie żadnych odwiertów - mówi Filip Przezdziek z firmy NovaSeis:
- Dział geodezyjny jedzie w teren i wyznacza punkty do złożenia czujek, następnie dział rozstawu wyjeżdża w teren, rozkłada te czujki. Jak czujki są aktywne, wyjeżdżają wibratory, wykonują badanie: opuszczają płytę, powodują wibracje, no i następnie dział rozstawu zwija cały sprzęt i sprawa zamknięta.
Uczestnicy spotkania nie kryli obaw: pytali m.in. o możliwe pęknięcia w ścianach budynków, bali się także zanieczyszczenia środowiska.
- Właściciele działek, przez które będzie przejeżdżał ciężki sprzęt, w razie stwierdzenia jakichkolwiek zniszczeń, otrzymają odszkodowania - mówił Przemysław Zymek z firmy TDE:
- W przypadku powstania jakichś szkód w postaci kolein, bo ten sprzęt troszeczkę waży i w przypadku mokrej aury mogą pojawić się koleiny, szacujemy straty, wspólnie z właścicielem oczywiście i wypłacamy odszkodowanie w ciągu 30 dni od podpisania protokołu.
Jak dodaje Zymek, koncesja obejmuje wyłącznie badania. Nie wiadomo, czy pod ziemią jest gaz łupkowy, a nawet jeśli jest - czy będzie w tym miejscu wydobywany. Na razie wiadomo tyle, że jeśli znalezione będą złoża, za rok może zostać wykonany odwiert próbny.
Koncesja na poszukiwania złóż gazu łupkowego w tym miejscu obejmuje 42% gminy Brusy, a także część terenów innych samorządów, w tym gmin Czersk i Dziemiany. Prace potrwają maksymalnie 6 tygodni.


















