Ksiądz usłyszał zarzuty. Miał znieważać funkcjonariuszy i wywierać na nich wpływ, by odstąpili od czynności. Do zdarzenia doszło przed tygodniem niedaleko Sierpca, na pograniczu województw kujawsko-pomorskiego i mazowieckiego.
Podróżujący skodą nie uregulowali rachunku na stacji benzynowej. Kilka kilometrów dalej auto zatrzymała policja. Wtedy, jak relacjonują funkcjonariusze, pasażer skody miał być agresywny. Jak ustalił nasz reporter, był to właśnie Wiesław M.:
Jak się okazuje, przyczyną nieprzyjemnego spotkania księdza Wiesława M. z policjantami było... 100 złotych, bo na tyle właśnie opiewał rachunek za paliwo, którego nie zapłacono na stacji benzynowej w Sierpcu.
Gdy funkcjonariusze kilka kilometrów dalej zatrzymali skodę proboszcza, ten miał stać się ´agresywny i arogancki´:
- Ubliżał mundurowym oraz powołując się na znajomości w różnych kręgach, groził im zwolnieniem z pracy, jeśli nie odstąpią od dalszych czynności. Nie chciał również podać swoich danych osobowych - opisuje rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lipnie Anna Kozłowska.
Ksiądz M. został więc zatrzymany i trafił do aresztu. Tam zbadano jego trzeźwość:
- Badanie stanu trzeźwości wykazało w jego organizmie 1,8 promila alkoholu.
Proboszcz Wiesław M. nie chciał się dla nas wypowiadać. W krótkiej rozmowie telefonicznej stwierdził, że dla niego ´nie ma tematu´, a to on został napadnięty przez policjantów, którzy mieli się zachowywać skandalicznie. Rachunek na stacji benzynowej nie został uregulowany w wyniku nieporozumienia z kierowcą auta. Poinformował też o wniesieniu sprawy przeciwko funkcjonariuszom za przekroczenie kompetencji.
W całej sprawie są dwie wersje: ta policjantów mówiąca o ´agresywnym i aroganckim´ zachowaniu księdza M., który powołując się na swoje wpływy miał ich namawiać do odstąpienia od wykonywania czynności służbowych oraz ta samego Wiesława M., który mówi, że to on został napadnięty przez mundurowych. Prokuratura Rejonowa z Lipna uznała jednak, że bardziej wiarygodna jest wersja policjantów
- Wstępne ustalenia pozwoliły na postawienie zarzutu, czyli na przyjęcie wersji, jaka przedstawili funkcjonariusz policji - mówi zastępca Prokuratora Rejonowego w Lipnie Marzena Jesionowska.
- Taką obciążającą okolicznością było to, że pan Wiesław M. był pod znacznym działaniem alkoholu.
Zapytaliśmy zwierzchników chojnickiego proboszcza, czy wiedzą o ciążących na nim zarzutach. Jak nas poinformował rzecznik Kurii Pelplińskiej Ireneusz Smagliński, biskup o sprawie wie, ale oficjalnego komentarza na razie nie będzie.
Sprawę kradzieży paliwa wyjaśniają policjanci z Sierpca. Wiesławowi M. grozi do 3 lat więzienia.















