Minister pozostawił jednak cień nadziei - pożyczka jest możliwa, ale w przyszłym roku.
Pieniądze z Ministerstwa Finansów są potrzebne powiatowi tucholskiemu jak powietrze. Bez nich nie ma mowy o uzdrowieniu sytuacji finansowej samorządu, który - przypomnijmy - boryka się z ponad 60-procentowym zadłużeniem.
Jeszcze w listopadzie starosta Dorota Gromowska na sesji przekonywała, że są szanse na pożyczkę, bo powiat jako jeden z pierwszych złożył w ministerstwie wszystkie potrzebne dokumenty. Okazało się jednak, że nie o kolejność zgłoszeń tu chodziło, ale o jakość papierów. Minister zażądał, by powiat tucholski zmodyfikował program naprawczy - dokument, w którym zarząd zapisał receptę na wyjście z finansowego dołka.
- Prowadzimy z ministrem finansów cały czas rozmowy. Doszliśmy do wniosku, że istnieje realna możliwość otrzymania nawet większej kwoty pożyczki preferencyjnej na spłatę zadłużenia. Trzeba tylko dokonać modyfikacji w planie naprawczym - tłumaczy Dorota Gromowska.
Czy to tłumaczenie wystarczy, by przekonać radnych? Przypomnijmy - nad starostą Dorotą Gromowską wisi groźba odwołania. Wniosek opozycji będzie głosowany jeszcze w grudniu.
- Cały czas negocjujemy w tej sprawie z ministerstwem - mówi Radiu Weekend członek zarządu Wojciech Kociński, ale o szczegółach mówić nie chce:
- Nieraz było tak, że coś powiedzieliśmy, a później się nie udawało. W tej chwili wystosowaliśmy oświadczenie i to jest cały nasz komentarz do tej sprawy.
W oświadczeniu, o którym wspomina Wojciech Kociński, znalazła się ogólna informacja o tym, że ministerstwo zakwestionowało program naprawczy powiatu i zaleciło go zmodyfikować. Zarząd Powiatu Tucholskiego liczy, że po spełnieniu tego warunku pożyczka będzie możliwa.
Zobacz treść oświadczenia:















