Sytuacja finansowa samorządu jest tak zła, że oszczędza się dosłownie na wszystkim, by mieć pieniądze na wypłaty. Mówi członek zarządu powiatu tucholskiego Wojciech Kociński:
- Staramy się ograniczyć do minimum wszystkie wydatki. Jest to okres przygotowawczy do tego, co czeka nas przyszłym roku, czyli do bardzo dużego zaciśnięcia pasa.
Na konferencji prasowej w całości poświęconej temu tematowi nie pojawiła się jednak ani starosta Dorota Gromowska, ani jej zastępca Wiktor Metkowski. - Obydwoje są chorzy - tłumaczył nieobecnych Kociński. Nie było też skarbnika. O tym, skąd wziąć pieniądze, oprócz Kocińskiego, mówił inny członek zarządu Jan Przybysz. - Rozmawiamy z bankami, z ZUS-em, z Eneą - wymieniał Przybysz:
- Część z nich jak gdyby potwierdziła, że płatność tegoroczną możemy przenieść na następny rok, czyli tych wydatków nie będzie; i do czego zmierzam: do tego, żeby starczyło nam na wypłaty. Za wszelką cenę szukamy tych pieniędzy.
Naprawie finansów ma też służyć realizacja programu naprawczego, jednogłośnie przyjętego przez radnych. 31 października zarząd powiatu będzie negocjował ze szpitalem wyższą stawkę czynszu. Toczy też rozmowy z Hufcem ZHP w sprawie ośrodka w Białej. - To realne, że sprzedamy ten ośrodek - mówią zgodnie Kociński i Przybysz.
Powiat rozmawia też z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, który mógłby skonsolidować kredyty starostwa. Stara się też o pożyczkę z Ministerstwa Finansów.















