Grzegorz P. z Białych Błot koło Bydgoszczy jest oskarżony o oszukanie ponad 200 osób na blisko 9 milionów złotych. Półtora roku temu oszust zamknął placówki i zniknął z pieniędzmi. Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł w czwartek (18.10) w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy.
Wiadomo, że prokuratura domagała się sześciu lat pozbawienia wolności, sąd uznał jednak że pięć w zupełności wystarczy. Oprócz tego sąd nakazał naprawienie szkód wyrządzonych klientom placówek bankowych, ale czy to będzie w całości możliwe, na razie nie wiadomo.
W tej sprawie prowadzone jest także postępowanie cywilne, skierowane w pozwie zbiorowym już przeciwko bankowi, a nie Grzegorzowi P. Stu pięciu poszkodowanych reprezentuje mecenas Ewa Piróg - Wolska z jednej z toruńskich kancelarii prawnych.
Pozew został przyjęty przez Sąd Okręgowy w Bydgoszczy do rozpoznania, co zdaniem mecenas Wolskiej otwiera drogę do postawienia banku przed sądem. Kancelaria była także oskarżycielem posiłkowym w sprawie karnej przeciwko Grzegorzowi P. - po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku i konsultacjach z prokuraturą mecenas Wolska nie wykluczyła wniesienia apelacji.
Grzegorz P. prowadził swoje placówki również w Nakle i Żninie.















