Ilu kierowców ignoruje czerwone światło i jak wysokie kary muszą płacić? Szczegóły zna Michał Drejer:
Na skrzyżowaniu Kościuszki i Dworcowej w Czersku obok sygnalizacji świetlnej są kamery. A dokładnie pięć kamer, przez który ´Wielki Brat´ cały czas obserwuje kierowców w ich pojazdach:
- Zadaniem systemu jest wyłapywanie kierujących, którzy przejeżdżają na czerwonym świetle. Sam rozpoznaje samochód po sylwetce, numer rejestracyjny sam odczytuje - informuje komendant Straży Miejskiej w Czersku, Jarosław Szwil.
Cały system jest w pełni zautomatyzowany i bezobsługowy ze strony strażników, którzy otrzymują tylko raporty z danymi kierowców, do których należy wysłać mandat:
- Proponujemy za przejazd na czerwonym świetle 400 zł i 6 punktów karnych.
Od początku funkcjonowania kamer na czerskim skrzyżowaniu, system zanotował około 2 tysięcy przejazdów przy czerwonym świetle. Niechlubna średnia to 15 takich przypadków dziennie.
Ale kamery służą nie tylko do karania:
- Udało nam się odnaleźć pojazd, który 3 lata był poszukiwany przez policję, a który to przejechał przez skrzyżowanie, gdyż potrafimy wyszukiwać po numerze rejestracyjnym, po cyfrze, po literze, po kolorze, po marce pojazdu.
Kierowcy muszą się już powoli przyzwyczajać do tego, że ´Wielki Brat´ patrzy. I może zauważyć naprawdę wszystko. Nawet przysłowiowe dłubanie w nosie, które co prawda nie znajduje się jeszcze w kodeksie wykroczeń, ale zajmuje jedno z czołowych miejsc w katalogu drogowych obrzydliwości.















