Przygotowany przez chojnickich urzędników przetarg dotyczy utrzymania łącznie około 73 kilometrów miejskich dróg.
Miasto podzielono na trzy rejony. Każdy z nich to inny standard odśnieżania. Ze względu na to że ilości potoków pojazdów w każdym z tych założonych standardów są różne - tłumaczy dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Chojnicach Jarosław Rekowski. Wybrana przez miasto firma będzie musiała na bieżąco monitorować stan dróg i reagować, gdy pojawią się utrudnienia związane ze śniegiem, czy oblodzeniem.
Jednak kierowcy nie mogą oczekiwać, że zimą stan ulic będzie dzięki temu przypominał wiosnę, czy lato. Ilość samochodów czy pojazdów do świadczenia tej usługi jest taka, że nie w każdym miejscu miasta od razu będzie odśnieżone czy posypane - mówi Rekowski.
Zimowe utrzymanie dróg oczywiście kosztuje. I to sporo - 3 ostatnie sezony w Chojnicach pochłonęły prawie 2,5 miliona złotych. Ale nawet mimo takich nakładów, anegdota o zimie, która zaskoczyła drogowców zawsze znajdzie swoje uzasadnienie, bo nie od dziś wiadomo, że z naturą wygrać się nie da.















