Na problem zwrócił uwagę radny miejski Jacek Jeżewski. Radny zaobserwował, że wyłudzający pieniądze działają w grupach i w razie odmowy stają się agresywni. Według Jacka Jeżewskiego żebranie przed marketami wygląda tak:
- Są to ludzie młodzi, którzy by mogli sobie w normalny, legalny sposób dorobić. Trudnią się żebractwem, podchodzą do klientów marketu, biorą wózki, próbują je odprowadzać, żebrzą o pieniądze podchodząc do kierowców i odbywa się to na takiej zasadzie, że jeśli nie dostaną pieniędzy, wymachują rękami, stają się bardzo agresywni.
Przypadki takich zachowań zanotowali także policjanci wysyłani na patrole w okolice dużych sklepów. Mówi rzecznik prasowy tucholskiej policji Brygida Zimnoch.
- Wysyłani tam są policjanci, ponieważ jest to wykroczenie, nawet karali mandatami osoby, które w nachalny, natarczywy sposób zaczepiały przechodzące tam osoby i żądały od nich pieniędzy.
Zimnoch jednocześnie podkreśla, że interwencja policji jest zasadna, gdy żebrzący są agresywni i natarczywi. - Odróżniajmy takie zachowanie od sytuacji, gdy klient zgadza się na odprowadzenie jego wózka - apeluje.















